nawet nie zauważyłam, kiedy zrobiło się jasno za oknem.
pochłonęło mnie grzebanie w archiwum.
dzięki temu chyba wpadłam na kolejny pomysł.
children of nature
Stones and rocks
Życie w Szwecji trochę przypomina jazdę samochodem. Nie gwałtowną, lecz tę zgodną z przepisami,a w dodatku w miejscu o małym natężeniu ruchu.
Toczy się jednostajnie, miarowo i bez większych niespodzianek na drodze. Grunt jest stabilny, a wypadków niewiele.
Człowiek czuje się bezpiecznie, wszystko jest w jakiś sposób przewidywalne.
Czasami nawet można odnieść wrażenie, że poszczególne miejscowości nagle opustoszały, jak gdyby ludzie schowali się w swoich domach już na stałe i śledzili świat przez okna, zastygli w oczekiwaniu aż coś się wydarzy.
Kamienie i skały.
the smell of failure
patrzę, ale nic nie widzę. myślę, ale nic z tego nie wynika.
czas staje się bezproduktywny, a ja nie mam pojęcia jak temu zapobiec.
hibernacja
zbieram myśli, siły i pomysły.
aparat leży w plecaku.
taki chwilowy odpoczynek od siebie dobrze nam zrobi.
kwietniu nadchodź.
re:stacks
i znów ta Łódź.
23:23
Kiedy publikowalam ten post przed południem słuchając Bon Ivera, nawet przez myśl mi nie przeszło, ze wlasnie dzisiaj wszystkich ogarnie euforia po ogłoszeniu kolejnych artystów Open’era. To już druga taka informacja w tym roku przyprawiajaca o niemałe dreszcze.
Bon Iver na żywo. Re:stacks wyraźniej niż zwykle. Nie wierze.







